wtorek, 11 czerwca 2013

A po burzy tęcza... a na deser tort Rafaello

Każdy deszcz w końcu musi się skończyć, wypadać.... odpłynąć z chmurami w siną dal.... wszyscy już jesteśmy zmęczeni deszczem. Nie wiem, czy nie powinnam sprawdzać czy nie wyrastają mi błony pławne pomiędzy palcami :)
 Cały dzień lało, a pod wieczór zza chmur pokazało się piękne złote słońce - czyli jutro powinno być ładnie :) mam nadzieję :)
Ale przez to, że była taka wilgoć w powietrzu na niebie pojawiła się gigantyczna tęcza ....





Nie wiem dlaczego ale od razu w głowie usłyszałam fragment piosenki.."A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój...."

Zdjęcia robił Mój Ulubiony Mąż :) Tęcza była naprawdę gigantyczna i nie dało się jej objąć w całości nawet największym szerokim kątem :) a na odsunięcie się od tęczy nie pozwalała szerokość balkonu :)))
Jest nadzieja na słoneczko jutro... bo przecież wszystkie blogerki potrzebują światła słonecznego żeby uwiecznić na fotografii swoje prace i pokazać je na blogu :))) u mnie na razie totalne rozleniwienie i niemoc..
Z twórczości jedynie ostatnio popełniłam tort Rafaello bardzo dobry...ale również bardzo słodki :)


Tort był na imprezę dziewczęcą więc pojawiły się motylki.... 

Jak widać motylki mają też drugą stronę :) 
Do zrobienia motylków potrzebne  są wykałaczki, naklejki (moje są z Ikei) taśma dwustronna czarny cienkopis i farba akrylowa, bo motylki mają też drugą stronę również motylkową.....można by też od spodu podkleić folią przezroczystą ale takowej nie miałam na stanie :) a poza tym byłoby widać patyczek :)
Wymyśliłam sobie takie na drucikach fruwające nad tortem...ale ponieważ nie wiem jak moje druciki reagują z żywnością ....więc lepiej sprawdzone wykałaczki :)

 I tym optymistycznym akcentem kończę :) słodkich snów

8 komentarzy:

  1. Zazdroszczę tęczy u mnie po deszczu takie cudo się nie pokazuje :-( motylki pycha :-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tęcza się nie pokazuje ??? Czy jesteś dalej w obcym kraju gdzie są fajne włóczki?

      Usuń
  2. Ja widzę podwójna tęczę :) a tort wygląda pysznie :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie miejscowo była podwójna :)

      Usuń
  3. Oj bajeczny widok i tort i tęcza! Bardzo sprytnie wymyśliłaś z tymi wykałaczkami. A co do zdjęcia...no właśnie niestety często tak mam, że aparat nie jest w stanie oddać piękna czy magii chwili....a szkoda.chociaż Twojemu ulubionemu mężowi należy się pochwała bo trzecie zdjęcie z kolei to mistrzostwo świata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ładny widok za oknem, niestety trochę go psuje blok stojący obok :(, gdyby był trochę niższy......
      Zdjęcia robione szerokim kątem mocno zniekształcają rzeczywistość... jak np. Campanilla na placu św. Marka w Wenecji, oglądałam zdjęcia, rysunki, ale największe wrażenie zrobiła na mnie jak ją zobaczyłam w "naturze" dlatego w pewnych miejscach po prostu trzeba być !!!

      Usuń
  4. pysznie wygląda ten torcik :) aż chiałoby się kawałek
    EB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) był dobry, ale baaardzo słodki :)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny na mojej stronie, będzie mi miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci choćby najkrótszego komentarza pod postem :)