Przeglądałam moje archiwum zdjęciowe w poszukiwaniu zdjęcia jednej z moich pierwszych malowankowych toreb (następny post będzie właśnie o przemijaniu i konieczności rewitalizacji).
Ale do rzeczy, natknęłam się na zdjęcie koszulkowej malowanki, którą zrobiłam w 2008 roku. Koszulka powstała jako prezent urodzinowy dla kolegi mojej młodszej latorośli. Żałuję, że nie mam więcej zdjęć, bo fajnie wyszła. Ale cóż, jak zwykle u mnie, malowana była dość szybko przed imprezą urodzinową i nie było możliwości zrobienia odpowiedniej sesji zdjęciowej :( Zostało mi po niej tylko jedno zdjęcie ...
czyli ręcznie malowane koszulki, a także szycie, pieczenie ciasteczek i inne różności...
Etykiety
malowanie
(64)
szycie
(46)
ręcznie malowane koszulki
(30)
dla dzieci
(23)
dekoracje
(18)
malowane torby
(18)
podróże
(16)
torby
(14)
pieczenie
(12)
przebranie
(9)
ciasteczka
(7)
kartki
(5)
DIY
(4)
architektura
(4)
candy
(4)
szydełko
(4)
uszyj jasia
(3)
Wyróżnienie
(2)
kawka
(2)
malowanie twarzy
(2)
scenografia
(2)
Tilda
(1)
chusteczki
(1)
druty
(1)
piórniki
(1)
zabawy urodzinowe
(1)
poniedziałek, 22 września 2014
niedziela, 14 września 2014
Błękitny motyl na lnianej torbie czyli malowankowa sztuka użytkowa
Uszyłam kolejną lnianą torbę, tym razem z brązowego lnu. Podszewkę do tej torby wypatrzyłam w SH. Była z niej bardzo ładna męska koszula :) , trochę mi było żal pociąć ją na podszewkę, ale... na szczęście w końcu okazała się trochę za mała na mojego Ulubionego Męża... i po dylemacie :). Do brązowego lnu i podszewki w drobne wzorki brązowo-beżowo-niebieskie pasował tylko ... niebieski motyl
I tak na nowej torbie zamieszkał motyl modraszek :) Torba powstała dla mojej koleżanki - wrześniowej solenizantki.
A teraz kilka zdjęć
Wnętrze torby z dwiema kieszonkami: zamykaną i otwartą, oczywiście musi być karabińczyk na przypięcie kluczy.
Jeszcze zbliżenie na malowanego motylka...
Jak zwykle malowałam akrylami do tkanin, tym razem użyłam tylko trzech kolorów: niebieskiego, białego i czerwonego.
I tak na nowej torbie zamieszkał motyl modraszek :) Torba powstała dla mojej koleżanki - wrześniowej solenizantki.
A teraz kilka zdjęć
Wnętrze torby z dwiema kieszonkami: zamykaną i otwartą, oczywiście musi być karabińczyk na przypięcie kluczy.
Jeszcze zbliżenie na malowanego motylka...
Jak zwykle malowałam akrylami do tkanin, tym razem użyłam tylko trzech kolorów: niebieskiego, białego i czerwonego.
czwartek, 4 września 2014
Dzień w Ostrawie czyli podróże małe i duże
Pod koniec sierpnia postanowiliśmy przetestować niedawno oddany wiadukt w Muszynie na autostradzie A1. Pogoda była w sam raz odpowiednia na zwiedzanie..... Ostrawy, bo w właśnie to miasto było naszym celem. Trochę pochodziliśmy po centrum, zrobiliśmy masę zdjęć secesyjnym kamienicom ....
I nie tylko ... bo zaskoczył nas taki napis:
Czasami bywam w Katowicach ale jakoś nigdy rurek nie jadłam ... nie wiem nawet czy katowiczanie wiedzą z czego słyną :)
Wracając do architektury... szczególnie spodobała mi się jedna willa. Poniżej kilka zdjęć czyli secesja pełną gębą :) i z każdej strony
A tu poniżej rzeźba przed Domem Sztuk Pięknych (tak to chyba należałoby tłumaczyć ).
W sobotę w południe centrum miasta trochę jakby wymarłe, niewiele osób widać na ulicach, sklepy otwarte najwyżej do 12.00 albo w ogóle. Dlaczego? No cóż, niedaleko znajduje się wielki sklep czyli duże centrum handlowe, które powstało na terenach poprzemysłowych. W CH, jak to w takim miejscu sporo ludzi, otwarte sklepy ... Dość dużo ciekawej przestrzeni, atria, galerie, ale jednak - to tylko centrum handlowe.... na dobrą sprawę dużo stali, blachy falistej i szkła..... niby HIGH - tech, ale rodzi się pytanie jak te budynki będą wyglądały za 50 lat czy 100 lat, a taka secesyjna kamienica po 100 latach wciąż może zachwycać.
Przed centrum handlowym plac zabaw, bardzo fajny ale na upał nie polecam, bo ani kawałka cienia. po prostu trawnikowa pustynia. Ale z chęcią bym się powspinała :)
A potem pojechaliśmy do Ostrawskiego ZOO. Jestem nim zauroczona, podoba mi się sama lokalizacja ZOO na trochę pofalowanym terenie. Jest dużo zieleni, trochę starego, trochę nowego - nowe pawilony albo stare, ale przebudowane. Drewniane pomosty, barierki, kilka pawilonów zostało ostatnio gruntownie wyremontowanych, chociaż jeszcze nie wszystkie zakończone. Zdziwił mnie wspólny wybieg dla małp i niedźwiedzia, ale widocznie tolerują swoje towarzystwo (czytaj:widocznie niedźwiedzie nie zjadają małp).
Jak widać nie lubią też sesji fotograficznych :)
A jak myślicie co to za zwierzę urodziło się w czerwcu 2013 r i jest o godzinie 14.00 karmione ?
A takie, które o 18.00 już śpi :) co widać poniżej

Jeszcze jednego niemowlaka w Zoo widziałam
Jednak najwięcej czasu spędziliśmy przed wybiegiem czerwonej pandy. Kiedy panda wyszła z zarośli każdy wyciągnął swój aparat, albo chociaż komórkę i fotografował, bo trzeba przyznać że zwierzak jest fotogeniczny :) choć niekoniecznie chciał pozować :) ale jest po prostu słodki ...
Panda ze stoickim spokojem wcinała pędy bambusa, chociaż dookoła wybiegu pełno zapalonych fotografów uzbrojonych w sprzęty różnorakie od aparatów z wieeeelkim zoomem, po komórki. Brak odpowiedniego sprzętu dotkliwie odczuwała moja starsza latorośl, która nieopatrznie zostawiła swój specjalny obiektyw w samochodzie... Lustrzanka trochę waży, a po całym dniu chodzenia każdy ma trochę dosyć więc wzięła ze sobą tylko jeden obiektyw. potem strasznie narzekała. Dlatego wszystkim paparazzi radzę zabrać odpowiedni sprzęt :)
Na koniec jeszcze foto jednej atrakcji dla dzieci, którą też chętnie wypróbowałabym :)
czwartek, 28 sierpnia 2014
Letnia sukienka z "Anny"
Dzisiaj się wreszcie pochwalę sukienką, którą uszyłam dla siebie w lipcu. Jestem bardzo dumna z tego "uszytku". Po pierwsze po raz pierwszy szyłam z wykroju z Anny, po drugie po długim okresie przerwy uszyłam wreszcie coś do noszenia i na dodatek dla siebie :) po trzecie szycie nie trwało dłużej niż trzy dni wliczając drobne przerwy :) na zajęcie się rodziną, czytaj: czasami przecież coś trzeba jeść :)
Sukienka wygląda tak:
Jak już wspomniałam szyłam z Anny nr 2 z 2014 r. Model nr 1. Niestety moje wymiary nie pasują do numeracji z Anny, dlatego musiałam trochę przerobić wykrój ... zebrać trochę u góry (stanowczo dekolt był za szeroki), a dodać na dole ... a poza tym w oryginale sukienka ma podszewkę, a ja chciałam sukienkę na lato czyli jak najbardziej przewiewną.
Nie obyło się bez kliku wpadek, ale z zewnątrz nie widać :) Zamiast odszycia dekoltu użyłam tasiemki ze skosu i .... niestety nie wdałam jej przy szyciu... przez co dekolt źle się układał! Sukienka miała być gotowa na wyjście w sobotę, a tu piątek wieczór, więcej tasiemki już nie miałam!!!! Więc nacięłam tasiemkę w kilku miejscach po obwodzie ... . i od razu lepiej się układa, przynajmniej od zewnątrz :) od środka niestety nie jest idealnie. Sukienkę się bardzo dobrze nosi, więc może jeszcze poprawię to odszycie :), żeby również wewnątrz była ładna :) Chyba uszyję z tego modelu jeszcze jedną i już wiem jak ją lepiej dopasować :)
No cóż, ćwiczenie czyni mistrza :)
Sukienka wygląda tak:
Jak już wspomniałam szyłam z Anny nr 2 z 2014 r. Model nr 1. Niestety moje wymiary nie pasują do numeracji z Anny, dlatego musiałam trochę przerobić wykrój ... zebrać trochę u góry (stanowczo dekolt był za szeroki), a dodać na dole ... a poza tym w oryginale sukienka ma podszewkę, a ja chciałam sukienkę na lato czyli jak najbardziej przewiewną.
Nie obyło się bez kliku wpadek, ale z zewnątrz nie widać :) Zamiast odszycia dekoltu użyłam tasiemki ze skosu i .... niestety nie wdałam jej przy szyciu... przez co dekolt źle się układał! Sukienka miała być gotowa na wyjście w sobotę, a tu piątek wieczór, więcej tasiemki już nie miałam!!!! Więc nacięłam tasiemkę w kilku miejscach po obwodzie ... . i od razu lepiej się układa, przynajmniej od zewnątrz :) od środka niestety nie jest idealnie. Sukienkę się bardzo dobrze nosi, więc może jeszcze poprawię to odszycie :), żeby również wewnątrz była ładna :) Chyba uszyję z tego modelu jeszcze jedną i już wiem jak ją lepiej dopasować :)
No cóż, ćwiczenie czyni mistrza :)
wtorek, 26 sierpnia 2014
Torba z różową orchideą czyli malowankowa sztuka użytkowa
Lubię lniane torby, takie z kolorową podszewką i namalowanym małym obrazkiem. Co więcej lubię takie torby robić. Ostatnio uszyłam torbę z różową orchideą.
Długo szukałam motywu do namalowania, miał to być kwiat. Jakoś żaden do mnie nie "przemawiał", straciłam masę czasu nad wyborem :), a może moje ukochane malwy, a może mieczyki, albo irysy.... W końcu wybór padł na orchideę.... co prawda do podszewki lepiej pasowałaby róża, ale.... niedawno powstała już taka torba :)
Niestety... ponieważ nie miałam za dużo czasu od momentu uszycia do chwili kiedy mnie opuściła mam tylko kilka zdjęć. Na dodatek pogoda nie sprzyjała zdjęciom w plenerze :( ... ach ten deszczowo jesienny koniec wakacji. Ale nie mogło zabraknąć zdjęcia z kwiecistego środka torby...
Torba już cieszy swoją nową opiekunkę :)
Do uszycia torby potrzebne były:
podszewka - ulubiony kwietny materiał z JYSK (z 5 metrowego kuponu już mało zostało) ,
len z domieszką (IKEA)
taśma wzmacniająca uszy i brzeg torby (wszyta od środka)
farby akrylowe do tkanin, z dużą ilością białego koloru jako "gruntu"
karabińczyk (do przypięcia kluczy)....
a przede wszystkim mobilizacja i WENA, bo ostatnio jakby zapał osłabł.
Pocieszam się, że to letnie upały i ogólnie klimat wakacji mnie rozleniwiły ...
Chociaż to chyba jednak mój nałóg- czytanie książek.... mnie dopadło - ostatnio "Piąty elefant" Pratchetta :)
Pozdrawiam wszystkich czytelników :)
Długo szukałam motywu do namalowania, miał to być kwiat. Jakoś żaden do mnie nie "przemawiał", straciłam masę czasu nad wyborem :), a może moje ukochane malwy, a może mieczyki, albo irysy.... W końcu wybór padł na orchideę.... co prawda do podszewki lepiej pasowałaby róża, ale.... niedawno powstała już taka torba :)
Niestety... ponieważ nie miałam za dużo czasu od momentu uszycia do chwili kiedy mnie opuściła mam tylko kilka zdjęć. Na dodatek pogoda nie sprzyjała zdjęciom w plenerze :( ... ach ten deszczowo jesienny koniec wakacji. Ale nie mogło zabraknąć zdjęcia z kwiecistego środka torby...
Torba już cieszy swoją nową opiekunkę :)
Do uszycia torby potrzebne były:
podszewka - ulubiony kwietny materiał z JYSK (z 5 metrowego kuponu już mało zostało) ,
len z domieszką (IKEA)
taśma wzmacniająca uszy i brzeg torby (wszyta od środka)
farby akrylowe do tkanin, z dużą ilością białego koloru jako "gruntu"
karabińczyk (do przypięcia kluczy)....
a przede wszystkim mobilizacja i WENA, bo ostatnio jakby zapał osłabł.
Pocieszam się, że to letnie upały i ogólnie klimat wakacji mnie rozleniwiły ...
Chociaż to chyba jednak mój nałóg- czytanie książek.... mnie dopadło - ostatnio "Piąty elefant" Pratchetta :)
Pozdrawiam wszystkich czytelników :)
środa, 18 czerwca 2014
DIY torba z piwonią czyli malowankowa sztuka użytkowa
Niepowtarzalność torby wiąże się z ręcznie malowanym obrazkiem - kwiatem piwonii ... torba powstała dla mojej cioci, która jest miłośniczką tych kwiatów...
Przedstawię krótki opis wykonania a w zasadzie mini kurs obrazkowy bo tym razem część etapów pracy sfotografowałam :)
Najpierw trzeba wyprać materiały na torbę, zwłaszcza len!!!! potem dobrze jest przeprasować i można już zabrać się za krojenie ...
Wycinamy z lnu prostokąt o wymiarach 45x76cm, na torbę oraz cztery długie paski 6x65cm na uchwyty;
z materiału na podszewkę wycinamy prostokąt o wymiarach 44x76cm oraz 30x30 cm na kieszonkę i 10x 15 na klapkę, oraz 3 paski 2x30cm na smycz do kluczy i kokardkę.
Część skrojoną na torbę składamy na pół i w narożnikach odcinamy 6x6 cm (6x5 cm przy złożeniu), to będzie dno torby. Zszywamy dłuższy bok i dół torby. Następnie składamy dolne narożniki torby i zszywamy. Analogicznie szyjemy podszewkę. Poniżej klika zdjęć, które powinny wyjaśnić wątpliwości...
I już gotowe dno torby z podszewki ...
Wierzchnia część torby już zszyta.
Teraz można już zacząć malowanie wybranego wzoru, najpierw robię rewers zdjęcia i go drukuję, potem jeszcze obrysowuję czarnym pisakiem główne kontury...
Teraz nakładam kalkę kreślarską - można kupić blok kalki A4 w plastyku, albo w dobrym papierniczym :) i odrysowuję na kalce miękkim ołówkiem najlepiej 2B.
Teraz wzór trzeba odrysować na materiale, do torby wkładam deskę (może być blok techniczny) nakładam kalkę zarysowaną stroną na materiał i mocno dociskając rysuję ołówkiem po liniach.
Na materiale odbija się wzór
Teraz już mogę malować farbami (akrylowymi do tkanin) ... niewielką ilość farby nakładam na paletę, a słoiczek zakręcam. Trzeba o tym pamiętać, bo akryle dość szybko wysychają i potem nie nadają się już do malowania !!!!!! Pisałam o tym wielokrotnie, ale .... czasami bardzo szybko czytamy posty... hm... o ile w ogóle :)
Ponieważ materiał nie jest biały, muszę używać białej farby jako podkładu. Malując patrzę na oryginalne zdjęcie, żeby oddać kolory i cienie. Dzięki temu, że wydrukowałam lustrzane odbicie (rewers) zdjęcia teraz wzór na materiale jest dokładnie taki jak zdjęcie.
Gotowy obrazek trzeba pozostawić do wyschnięcia, można proces przyspieszyć susząc suszarką do włosów. Żeby utrwalić rysunek trzeba go przeprasować na prawej stronie przez papier śniadaniowy albo pergamin. Na zdjęciu poniżej mój warsztat malarski :) jak widać maluję farbami akrylowymi różnych firm, nie mam jakiejś szczególnie ulubionej.
Teraz można dokończyć podszewkę: wszyć kieszonki i smycz na klucze. Kieszonkę szyję z podwójnie złożonego materiału. Część materiału do którego przyszywam kieszonkę wzmacniam od tyłu zaprasowując flizelinę.
Paski na uchwyty też wzmacniam flizeliną. Do materiału wierzchniego przyszywam uchwyty a dodatkowo w górnej części doszywam jeszcze pasek jako wzmocnienie i dwa paski do zawiązania kokardki.
Teraz pozostaje tylko zszyć torbę z podszewką, przykładam prawą stroną do prawej (podszewka jest na zewnątrz torby) i zszywam brzegi pozostawiając ok .10- 15cm bez przeszycia, dzięki temu przez pozostawiony otwór można wywinąć na prawą stronę.
Zachęcam do malowania na torbach, koszulkach. Motyw, który wybrałam jest dość trudny dla początkującego ale można zacząć od prostszych wzorów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


































